Była piękna, złota jesień. Słońce świeciło bardzo mocno
oświetlając pozostałe liście na drzewach mieniące się różnorodnymi odcieniami
czerwieni i pomarańczy. Przez ulice
Krakowa przewijało się mnóstwo przechodniów, ludzi śpieszących do pracy,
uczniów i turystów. Każdy gdzieś się spieszył, biegł w pośpiechu, nie zwracał
an nikogo uwagi. W tym całym dorosłym świecie, gdzie nie ma czasu, aby
spokojnie porozmawiać, ulicą szła do nikogo nie podobna dziewczyna. Miała niebanalną
urodę - złocisto rude włosy , które
powiewały na delikatnym wietrze, jakby były utkane z delikatnej mgiełki. Jej
cera była jasna i świetlista – wyróżniała się mocno czerwonymi ustami i dużymi,
jakby zagubionymi oczami. Miała na sobie brązowy płaszczyk, a przez ramię
przewieszoną niedużą , skórzaną torebkę. Szła o wiele wolniej, niż pozostali
ludzie. Na jej twarzy malował się spokój, jednak oczy były bardzo
zastanawiające. Zamiast młodzieńczych iskierek widać było zakłopotanie,
obawę. Dziewczyna na oko miała może
osiemnaście lat, powinna tryskać humorem i szczęściem, a tym czasem nie
wyglądała na nieszczęśliwą. Powinna zmierzać teraz w kierunku swojej szkoły lub
uczelni, tymczasem usiadła na ławce i zaczęła nerwowo rozglądać się wokół
siebie, jakby kogoś szukała. Po kilku minutach oczekiwań przy ławce pojawił się
mężczyzna z czarną, długą grzywką ubrany w przyciemniane dżinsy i modną kurtkę.
-Posłuchaj, tutaj jest coś dla ciebie – wsunął jej do
kieszeni białą kopertę, zapewne z pieniędzmi
-Ja już nie chcę tego robić – powiedziała cicho, niemal
błagalnie dziewczyna
-Słuchaj, póki co jestem wyrozumiały. Jeśli nie zrobisz tego
co ci każe, już nigdy nie ujrzysz światła dziennego. Ja się o to postaram –
zagroził
-Mam już tego wszystkiego dość. Mam kłopoty, w szkole, w
domu. Nie mogę już się w to bawić – wytłumaczyła
-To już nie mój problem. Zrobisz to, albo możesz pożegnać
się ze swoją rodziną – powiedział i odszedł
Dziewczyna długo odprowadzała wzrokiem mężczyznę. Był od
niej kilka lat starszy, tylko czego on chciał? Ona wyraźnie nie chciała wykonać
jego polecenia.
Przestraszona wstała i ruszyła w stronę dworca autobusowego.
Usiadła na przystanku i czekała . Po chwili pojawił się kolejny facet – to było
wszystko bardzo podejrzane.
-Masz ? – złapał ją mocno za rękę, tak, że zajęczała z bólu
-Puść mnie ! – zaczęła krzyczeć
Jakiś przechodzący pan , krzyknął:
-Zostaw ją !
-Spadaj dziadku – odpowiedział i wymierzył mu kopniaka w
brzuch
Mężczyzna padł na ziemię i zwinął się z bólu.
Całą akcję widziało dwóch policjantów. Podeszli od tyłu i
chwycili podejrzanego typka. Dziewczyna wykorzystała sytuację i postanowiła
uciec. Policja nie mogła dowiedzieć się co ona robi – zamknęli by ją.
-Jagoda ! – krzyknął ktoś
Obejrzała się przestraszona, ale jej oczom ukazała się
koleżanka z uczelni .
-O hej, Magda – przywitała się
-Czemu nie było cię dziś na zajęciach? – zapytała
-Yhm, miałam kilka spraw do załatwienia – skłamała
-Rozumiem, mam nadzieję, że jutro już będziesz – powiedziała
-Oczywiście – uśmiechnęła się sztucznie
Wcale jej nie było do śmiechu , miała poważny kłopot. Nie
wiedziała do kogo się z nim zwrócić. Rodzicom w życiu nie przyznałaby się, że
jest dilerką. Na policję też nie mogła iść, bo facet powiedział, że jeśli poczyni
takie kroki, szybko pożegna się z życiem. Jagoda żałowała, że dała się w to
wszystko wciągnąć.
To było rok temu na dyskotece. Była przybita, bo chłopak ją
rzucił. Siedziała przy barze, ale akurat nie miała przy sobie żadnych
pieniędzy. Podszedł do niej mężczyzna, który był bardzo miły. Zapytał się ,
dlaczego jest smutna. Dziewczyna całkowicie się przed nim otworzyła. Zamówił
jej dwa drinki, a potem wyszli z klubu. On zaproponował jej podwózkę do domu, a
ona się zgodziła. Wtedy zamknął drzwi i powiedział, że jeśli chce wyjść stąd
żywo, musi wypełniać jego polecenia i
odbierać towar. Jagoda początkowo nie wiedziała o co chodzi, ale okazało się,
że był to jeden z dilerów, o których słyszała tylko z telewizji . Tak
nieszczęsna dziewczyna tkwi już ponad rok w tym bagnie. Nie może się od tego
uwolnić, gdyż ci faceci znają jej dokładny plan zajęć na uczelni, nawet wiedzą
, gdzie mieszka. Dlatego Jagoda, drży czasami, gdy idzie do domu, gdyż nigdy
nie wie, co może ją czekać po wejściu do mieszkania.
Jagoda ruszyła wolnym krokiem do mieszkania, zasmucona,
zdenerwowana i przestraszona tym, że nie przekazała towarów. Ma już wszystkiego
dość, najchętniej by stąd wyjechała.
____________________________________________
Może na dobry start jakieś komentarze ? :)
Jaki zajebistyv
OdpowiedzUsuńświetne opowiadanie. czekam na następny rozdział ....
OdpowiedzUsuńZaczyna się bardzo ciekawie :)
OdpowiedzUsuńsuper, proszę dalej *.*
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńMasz talent :) Lubię twoje opwiadania :)
OdpowiedzUsuń